Wielokrotnie czytając różne komentarze o grach spotkałem się z twierdzeniem że "Bez romansu to nie rpg". Powiedzcie, która gra Waszym zdaniem miała najlepszy tego typu wątek i jaki?
Strona 1 z 1
Najlepszy romans
#3
Napisano 14 listopad 2010 - 13:10
Może to nie jest najlepszy romans w RPG, ale mi bardzo przypadł do gustu - Zevran z DA:O. Urzekła mnie jego bezpośredniość i zadziorność oraz inna przeszłość bez tej ckliwej otoczki i szukania zemsty/miłości/jakichś wyższych celów. Po prostu był sobą, a razem z moją postacią tworzyli niezły zespół.
Lionel
słucha... || Lionel czyta... || Lionel gra... || Lionel ogląda...
muzyka dzieciństwa || PS3 is better than problematic Xbox! || aktualny dzwonek telefonu || najnowsze muzyczne odkrycie || wzruszająca historyjka
Dzieci, uczcie się języków!/Children, learn languages!/Дети, учатся языках!/Kinder, lernen Sprachen!
I'm a plague rat & MoonChild in Army of Love.
Snap-Snap-Snap Biah!
słucha... || Lionel czyta... || Lionel gra... || Lionel ogląda...
muzyka dzieciństwa || PS3 is better than problematic Xbox! || aktualny dzwonek telefonu || najnowsze muzyczne odkrycie || wzruszająca historyjka
Dzieci, uczcie się języków!/Children, learn languages!/Дети, учатся языках!/Kinder, lernen Sprachen!
I'm a plague rat & MoonChild in Army of Love.
Snap-Snap-Snap Biah!
#4
Napisano 14 listopad 2010 - 15:37
Zdecydowanie Viconia z BG2, choć jej wiara była dla mnie niemałą przeszkodą. Raz, że drowka, dwa - jej komentarze. Cudowne zwłaszcza podczas kłótni z Aerie. Do tego jakieś małe wirtualne bara-bara i charakter postaci, która nagle nie widzi w nas cudownego herosa, którego kocha się po 3 sekundach.
Zupełnym przeciwieństwem Saerlieth (też BG2, ale to mod). Tutaj odwrotnie - cukierkowa paladynka, ale o dość ciekawych dialogach i pewnym zastanowieniu nad życiem. Zdobyła moją sympatię, choć pewne braki i ogólna "jaka to ja jestem dobra" sprawiły, że romans też przegrał z Viconią De'Vir.
Zupełnym przeciwieństwem Saerlieth (też BG2, ale to mod). Tutaj odwrotnie - cukierkowa paladynka, ale o dość ciekawych dialogach i pewnym zastanowieniu nad życiem. Zdobyła moją sympatię, choć pewne braki i ogólna "jaka to ja jestem dobra" sprawiły, że romans też przegrał z Viconią De'Vir.
Lolth, I got you under my skin
#5 Gość_Emilien*
Napisano 21 grudzień 2010 - 23:42
Jak dla mnie to nie sposób zapomnieć romansu z Alistairem z "Dragon Age" oraz z Kaidanem z "MASS EFFECT". Ciężko powiedzieć, która postać była ciekawsza, ale jednak w ME grałam najpierw, więc większy sentyment mam do Kaidana... i nie mogę doczekać się już ME 3!!!
Kurde... jak tak pomyśleć, to wszystkie RPG, jakie grałam, w których był miłosny motyw - były świetne. Baldur's Gate, Neverwinter Nights... taak, wszystkie były świetne. Powiem szczerze, że rzeczywiście nie wyobrażam sobie RPG bez romansu... tzn., gram również w te, w których ich brak, ale zawsze czuję później jakis "niedosyt", czuję, że czegoś mi brakuje, bo jakby tak pomyśleć, to miłosne motywy przybliżają grę do rzeczywistości i dobrze jest czasami odłożyć miecz, czy też inną broń, na bok i... "odprężyć się"
Kurde... jak tak pomyśleć, to wszystkie RPG, jakie grałam, w których był miłosny motyw - były świetne. Baldur's Gate, Neverwinter Nights... taak, wszystkie były świetne. Powiem szczerze, że rzeczywiście nie wyobrażam sobie RPG bez romansu... tzn., gram również w te, w których ich brak, ale zawsze czuję później jakis "niedosyt", czuję, że czegoś mi brakuje, bo jakby tak pomyśleć, to miłosne motywy przybliżają grę do rzeczywistości i dobrze jest czasami odłożyć miecz, czy też inną broń, na bok i... "odprężyć się"
Strona 1 z 1

Logowanie
Rejestracja
Pomoc
Napisz nowy temat
Dodaj odpowiedź


Cytuj

