Jaką klasą zagrasz w Mass Effect 2?
#1
Napisano 18 styczeń 2010 - 18:22
Ciekawe jest też, czy zdecydujecie się grać starą klasą, czy wolicie zmienić profesję swojej postaci? Jeśli już postanowiliście, dlaczego akurat tak? Zapraszam do dyskusji!
Na dobry początek:
Sam zamierzam wybrać klasę Adepta, którą grałem też w pierwszej części. Myślałem nad zmianą na Szturmowca, ale po zobaczeniu filmiku, na którym Shepard jest zdolny do pokonywania wrogów za pomocą wyłącznie biotyki, zdecydowałem się na pozostanie przy starej klasie.
#2
Napisano 18 styczeń 2010 - 21:19
Klasa może wydaje się nieco surowa pod względem możliwości, ale branie wszystkich na klatę i zmienianie w biegu broni w zależności od dystansu do wroga bardzo przypadło mi do gustu.
#3
Napisano 18 styczeń 2010 - 21:28
Szkoda tylko, że mi zapisy wcięło z moim starym Shepardem :'( No nic, w niektórych sprawach będzie się trzeba zdać na twórców.
#4
Napisano 24 styczeń 2010 - 10:23
Inne klasy też będą w użyciu, ale tylko dla achievementów, po dwusetnym przejściu ME2.
#5
Napisano 31 styczeń 2010 - 12:49
#7
Napisano 01 luty 2010 - 20:12
#8
Napisano 01 luty 2010 - 20:25

Światło przemieszcza się szybciej niż dźwięk. To dlatego niektórzy ludzie wydają się światli tylko do momentu, w którym zaczną mówić.
#9 Gość_fGL*
Napisano 03 luty 2010 - 16:14
Użytkownik dzikki dnia 31 styczeń 2010 - 12:49 napisał
Proponuje podniesc poziom trudnosci na odpowiednio wysokim odsloniecie sie z zaslony na dluzej niz 2sekundy skutkuje smiercia, a szarze szkoda w ogole rozwijac.
#10
Napisano 03 luty 2010 - 17:11
#12
Napisano 03 luty 2010 - 17:35
Klasa: Adept.
Drużyna: Póki co Jack i Tali albo Jack i Garrus.
Rozpierducha: Jakich mało.
Tyle w temacie.
#13
Napisano 03 luty 2010 - 19:18

Światło przemieszcza się szybciej niż dźwięk. To dlatego niektórzy ludzie wydają się światli tylko do momentu, w którym zaczną mówić.
#14
Napisano 04 luty 2010 - 17:26
Użytkownik fGL dnia 03 luty 2010 - 16:14 napisał
Trzeba mieć refleks i tyle.
Pierwszy raz grałem na weteranie, potem na tym najwyższym(nie pamiętam jak się zwał). I było ok, jakoś sobie radziłem. Chociaż nie zaprzeczam że zdarzało mi się ginąć.
#15
Napisano 04 luty 2010 - 20:38
#16
Napisano 17 luty 2010 - 20:26
Importowałem swój zapis lvl 60 i zrobiłem adepta i gram na poziomie trudności szaleniec i powiem szczerze ze gra się bardzo fajnie , choć nie ma tylu broni co żołnierz to nadrabia to mocami i tarczami gethów
#17 Gość_Cosmo*
Napisano 06 kwiecień 2010 - 22:39
W ME było super bo to leciało w linii prostej... czyli jak użyłem mając kursor na podłodze albo suficie to ta moc faktycznie tam trafiała i wyciągała mi wrogów zza ścian. A w ME2... wielka kicha. Wszystkie moce koniecznie chcą się pakować na jakiś cel (przeciwnika) i na siłę w niego lecą, co przy wrogach kryjących się za osłonami skutkuje tym, że osobliwość uderza w przód osłony i jest jedynie zmarnowaną mocą... Adept z dużej odległości jest mocno nieskuteczny (przynajmniej na początkowych poziomach na których teraz gram).
Moja frustracja sięga już zenitu i chyba porzucę swojego ukochanego Adepta na rzecz żołnierza. Wydaje mi się, że w ME2 najbardziej znacząca jest brutalna siła ognia, a nie bezsensowne zabawy z biotyką.
#18
Napisano 06 kwiecień 2010 - 23:15
#19 Gość_Cosmo*
Napisano 07 kwiecień 2010 - 11:18
Hipotetyczna sytuacja:
Ja i kilkoro przeciwników jesteśmy oddaleni od siebie na odległość hali (odległość wystarczająco upierdliwa, żeby ciężko trafiać pistoletem a jednocześnie na tyle mała, że przy używaniu mocy nadal gra wymusza 'celowanie na przeciwnika;) i po środku nie ma za bardzo jak się chować, więc musimy ostrzeliwać się na odległość. Przeciwnicy schowani są za powalonym stołem i wychylają się tylko, żeby oddać strzały.
Da się tak walnąć Osobliwością, żeby ona się 'zakotwiczyła' obok tego stołu i ich zza niego wyciągnęła? W ME tak właśnie robiłem - sniper mode przy pistolecie + osobliwość wyciągająca ich zza osłony i bronią kończyłem dzieło. Tutaj ta osobliwość zawsze upierdliwie chce być wycelowana we wroga i w takiej przedstawionej hipotetycznej sytuacji zawsze 'zakotwiczy' się na przodzie tego powalonego stołu i nic z niej nie ma, poza tym że trochę przesłania mi wychylających się wrogów.
Ogólnie to uważam, że wbrew temu co twierdzi Bioware to biotyka została osłabiona w ME2... chyba, że ja przyzwyczajony do tej z jedynki nie potrafię się na tą nową wersję przestawić. Mniej skuteczna mi się w każdym razie wydaje, natomiast większą korzyścią jest brutalna siła ognia w połączeniu z ulepszoną amunicją (krio, ogniowa, itd...). Skok adrenaliny przy sniperce daje żołdakowi mocarną przewagę.
Z kolei przy szturmowcu - szarża + kilka strzałów z amunicji krio w co bardziej oddalonych przeciwników, a tych bliżej walką wręcz załatwić.
Wydaje mi się, że obie te alternatywy są skuteczniejsze niż Adept.
Co prawda ani w 1 ani w 2 nie wybierałem Adepta, żeby był niepokonanym czołgiem tylko, żeby bawić się biotyką, która mi się po prostu podoba, ale póki co (mam 6 lvl w ME 2 do tej pory) to szczerze mówiąc ta biotyka nie spełnia pokładanych w niej nadziei.
#20
Napisano 07 kwiecień 2010 - 12:43
Odnośnie wrogów - trzeba tak celować, żeby biotyka trafiała wrogów gdy wyjrzą zza osłony. Po niezbyt długim treningu naprawdę da się to robić trafiając 3/4 razy. Osobliwość faktycznie jest mniej użyteczna, służy głównie jako pułapka na wrogów. Da siętak zrobić, żeby zagrodzić nią przejście, albo żeby wychylający się wróg w nią wpadał, ale zamiast do podłogi obok trzeba przykleić ją do boku ich zasłony.

Logowanie
Rejestracja
Pomoc
Napisz nowy temat
Dodaj odpowiedź




Cytuj







